Lech – Belenenses. Smutne święto na Bułgarskiej w Poznaniu

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

5 lat drużyna Lecha, jak i wszyscy jego kibice czekali na Ligę Europejską w Poznaniu. 5 lat temu wszyscy dosłownie i w przenośni “bili się” o bilety na pierwsze spotkanie Kolejorza w fazie grupowej. Większość kibiców oczekiwała na inauguracje rozgrywek, jak na prawdziwe święto. Pomimo, iż Lech rozegrał pierwszy mecz na wyjeździe, kibice mieli wiele powodów do świętowania, a głównym z nich był wynik – 3:3 z Juventusem i hat-trick łotewskiego snajpera Kolejorza – Artjomsa Rudņevsa. Następnie nadszedł czas na mecz z Salzburgiem u siebie gdzie gospodarze wygrali 2:0. Na Inea Stadionie nie było ani jednego wolnego krzesełka!

Wczorajsze spotkanie wyglądało zupełnie inaczej i ciężko będzie za kilka lat wytłumaczyć dlaczego. Na spotkanie przyszło niespełna 8 tys. kibiców. Na ławce rezerwowych usiedli Kasper Hämäläinen, Barry Douglas, Szymon Pawłowski, Karol Linetty i Tomasz Kędziora.

Lech – Belenenses. Smutne święto na Bułgarskiej w Poznaniu

Myślę, że nikt nie potrafiłby wyobrazić sobie wcześniej dlaczego Lech mógłby w ogóle znaleźć się w podobnej sytuacji. Na ten stan włączyło się niestety kilka czynników. Po pierwsze: po 8 kolejkach spotkań Ekstraklasy klub znajduje się na PRZEDOSTATNIEJ pozycji zdobywając zaledwie 4 punkty! (jedno zwycięstwo, jeden remis), po drugie: Lech Poznań wziął udział w akcji (do której był zmuszony przez UEFA każdy klub grający w Lidze Europejskiej oraz Lidze Mistrzów) wspierającej najbardziej potrzebujących uchodźców. Na ten cel przeznaczone zostanie 1 euro z każdego biletu sprzedanego na pierwszy mecz Ligi Europy z Belenenses.

Przed tym spotkaniem na stronie Klubu pojawił się komunikat:

„Lech Poznań, jako członek ECA (European Clubs Association) i uczestnik fazy grupowej Ligi Europy, weźmie udział w akcji wspierającej najbardziej potrzebujących uchodźców, którzy ze względu na krytyczną sytuację w ich rodzinnych stronach szukają miejsca na rozpoczęcie swojego życia od nowa”

Na takie przeznaczenie pieniędzy nie zgodzili się jednak kibice Kolejorza. Na specjalnie powstałym profilu na Facebooku „Nie idę na mecz Lech-Belenenses – stop islamizacji Europy” fani poznańskiego klubu napisali: „Nie zgadzamy się na taką politykę! Jest to sprzeczne z naszymi poglądami, wartościami oraz szeroko pojętą wolnością decydowania.”

Efekt? Podczas czwartkowego meczu z Belenenses Lizbona garstka kibiców Lecha Poznań w porównaniu z ostatnią sobotą nie zobaczyła żadnej poprawy. Najzagorzalsi kibice Kolejorza zbojkotowali całe spotkanie.

Na stadionie było tak cicho, że można było swobodnie zadzwonić do przyjaciela i bez przeszkód związanych z hałasem z nim rozmawiać. Sytuacja niespotykana we wcześniejszych meczach na Inea Stadionie.

Lech – Belenenses. Smutne święto na Bułgarskiej w Poznaniu

Samo spotkanie tak jakby starało się dopasować do ogólnej depresyjnej sytuacji. Była walka, była chęć zdobycia gola, jednakże masa niedokładnych podań, kiksów. Brak pomysłu na grę w zasadzie obu drużyn sprawiał, że sam wczorajszy wieczór był wieczorem o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć.

Plusy? Zdobyty punkt przez Lecha Poznań w Lidze Europejskiej, brak kolejnej porażki 😉

Minusy? Wszystko pozostałe.

Frekwencja na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nie była jeszcze nigdy tak niska, odkąd wybudowano nowy stadion.

Co o tym sądzisz?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.