Piotr Chicheł, v-ce prezes największego klubu sportowego w naszym mieście Warty Śrem. Współwłaściciel lokalnej firmy Victorinho, zdobywca prestiżowej nagrody Diamenty Forbesa dla najbardziej dynamicznych polskich firm. Farmaceuta – biznesmen, ale również działacz sportowy z zamiłowania. Nawet obcobrzmiąca nazwa firmy (Victorinho) ma sportową genezę – została nadana na cześć sześcioletniego syna, Wiktora, zakochanego w piłce nożnej i graczu CF Barcelona, Ronaldinho.

Piotr Chicheł: Zawsze wierzę w to, co robię. Wywiad z v-ce prezesem Warty Śrem

Jest pan v-ce prezesem Warty, ale również jednym ze sponsorów śremskiego klubu, co pozwala sądzić, że wierzy pan w to, co robi. Co pana skłoniło, żeby budować Wartę Śrem?

Piotr Chicheł: Zawsze wierzę w to, co robię i podobnie jest z pracą w Warcie Śrem. Oczywiście budować Warty nie muszę, ponieważ już ponad 95 lat temu stanęły pierwsze fundamenty i przez tyle lat powstał dość solidny budynek. Obecnie staramy się troszeczkę go zmodernizować, przystosować do realiów XXI wieku. Oczywiście różnie nam to wychodzi, czasem lepiej, czasem troszkę gorzej, ale jeżeli popatrzymy, ze Warta Śrem A.D. 2017 jest klubem zrzeszającym około 400 zawodniczek i zawodników, mającym 4 sekcje sportowe i, co najważniejsze, jest klubem bez długów – chyba jest całkiem poprawnie. Kiedy przychodziliśmy do Warty prawie 5 lat temu, nie wyglądało to tak różowo.

Kilka lat temu rozpoczęła się budowa szkółki piłkarskiej, która miała wspomóc drużynę seniorską Warty. Tymczasem seniorzy cały czas grają w Klasie Okręgowej. Czy to oznacza, że piłkarski rozwój młodzieży w Śremie nie przyniósł spodziewanych efektów?

Piotr Chicheł: Przychodząc do Warty – faktycznie – sądziłem, że w miarę szybko uda się zbudować drużynę seniorskiej piłki nożnej na miarę IV ligi, a w przeciągu 3-4 lat awansować nawet do III… Dzisiaj już z wiem, że nie jest to takie proste i nawet świetnie działająca Akademia Piłkarska szybko tego faktu nie zmieni. Zresztą formuła Akademii powstała dopiero dwa lata temu. I najprościej jest zacytować Janusza Wójcika: „Kasa misiu, kasa”, ale wiemy, że to nie jest główny powód. Śrem ma beznadziejną infrastrukturę sportową i nie jest to tylko wina obecnych włodarzy Śremu, ale zaniechania wiele lat wstecz.





Stadion na Zamenhofa mijam codziennie od 18 lat i nie przypominam sobie, żeby przez ten czas tętnił życiem… Owszem, ożywili go na chwilę bularze, piłkarze Warty oraz UKS „Szóstki” (jeszcze wtedy tak nazywał się ten klub), ale to były takie, jak dziś się okazuje, próby ratowania nieboszczyka. Zresztą to właśnie Warta była jedynym klubem piłkarskim, który tam trenował i pisał pisma o renowację płyty, ale jakoś wtedy nie było nikogo, kto by nas wsparł… A wracając do Akademii – potrzeba jeszcze 5-6 lat, żeby poznać efekty szkolenia w Warcie. Nie od razu Kraków zbudowano – modernizacja Warty także potrzebuje czasu.

Większość śremian pamięta czasy Warty w III lidze. Na stadion przychodziło blisko 2000 osób, a mecze Warty były traktowane jako weekendowe święto. Jaka jest szansa na to, aby przywrócić tamten czas? Nie tak dawno Warta Śrem grała z Drużyną Wiary Lecha i na stadionie ponownie pojawiło się wielu kibiców. To pokazuje, że jest zapotrzebowanie w Śremie na takie spotkania…

Piotr Chicheł: Pochodzę z Żar i chociaż były one miastem większym od Śremu, to zawsze z zazdrością patrzyłem na Wartę, którą widziałem w tabelach III Ligi, ponieważ Promień pętał się gdzieś po Okręgówkach. Potem się to zmieniło i to Warta spadała, a drużyna z mojego rodzinnego miasta pięła coraz wyżej. Jako kibica piłki, to było dla mnie wtedy bardzo ważne – to była wizytówka miasta… Nie, jak ładne ma pelargonie (moje „ulubione”) na moście, ale gdzie grają jego seniorzy. Tak więc bardzo dobrze wiem, że gdybyśmy mieli Wartę w III Lidze, to Park Miejski co kolejkę tętniłby życiem. Wiem też dobrze, że bez wsparcia drużyny seniorskiej przez Miasto, bez kilku solidnych sponsorów, nie jest to możliwe. Specjalnie użyłem zwrotu, w którym, mam nadzieję, za kilka lat skreślimy przyimek „bez”, partykułę „nie” i będzie naprawdę świetnie!

Jest to bardzo niebezpieczne pytanie…

Czy władze miasta w Śremie sprzyjają rozwojowi sportu, w tym klubu Warty?

Piotr Chicheł: Jest to bardzo niebezpieczne pytanie… Jeśli chodzi o pana Burmistrza, to do dzisiaj go nie rozgryzłem. Może spróbuję tak troszkę humorystycznie… Widzę, że nam kibicuje, ale tak trochę zza siatki okalającej boisko (oczywiście ze strony, gdzie ta siatka jeszcze jest). A my zapraszamy pana Adama Lewandowskiego na płytę, zapraszamy do gry w naszym zespole. Może jeszcze nie jest gotowy, może trenuje… Innymi słowy: czujemy wsparcie Miasta, ale chcielibyśmy, żeby Miasto zaczęło traktować Śremski Klub Sportowy Warta, jako możliwą wizytówkę. Piłką interesują się wszyscy, czy nam się to podoba, czy nie.

Czy uważasz, że Śrem jest miastem “sportowym”? Mamy drogi rowerowe, kluby fitness, pięknie położony stadion, dwa kluby piłkarskie inwestujące w młodzież. mnóstwo osób w naszym mieście biega, co udowadnia, że śremianie lubią sport. Czego “nam jeszcze potrzeba”?

Piotr Chicheł: Faktycznie, patrząc z wysokości drona, jest znakomicie. Troszkę gorzej jest, jeśli spojrzymy z wysokości chodnika. Drogi rowerowe są, ale nie wszędzie, kluby fitness są, ale nie każdego jest na nie stać, klubów inwestujących w młodzież jest w Śremie nawet więcej, ale każdy boryka się z mniejszymi lub większymi problemami, stadion jest, faktycznie, pięknie położony i co z tego? Wolałbym brzydko położone 3 boiska ze sztuczną nawierzchnią… A bieganie? Oby nie zostało nam tylko bieganie.

7 KOMENTARZE

  1. Wielkie gratulacje się należą. Przecież Pan Piotr to nie tylko skarbona Warty, ale również prawdziwy działacz! Wespół z pozostałymi ludźmi starają się z Warty zrobić to co jest Jej i Śremowi należne. Uważam, że w Śremie zbytnio rozmieniamy się na drobne (również w kwestii klubów sportowych i zrzeszeń. Powinien być jeden wielki klub (oczywiście Warta Śrem ) i wspierające ją amatorskie drużyny. Na tym polega wielka piłka i jeśli się nic nie zmieni a my nadal będziemy zachwycali się pseudosukcesami “innych” (SIC…) to będziemy zmuszeni oglądać w Śremie maksymalnie IV ligę – a to dla naszego miasta wstyd. Jeśli chodzi o wywiad to stwierdzenie :”Mamy drogi rowerowe, kluby fitness, pięknie położony stadion, dwa kluby piłkarskie inwestujące w młodzież. mnóstwo osób w naszym mieście biega, co udowadnia, że śremianie lubią sport” rozwaliło mnie na kolana ! Autor tych słów ma chyba apkę na telefonie lub grę “mój wymarzony Śrem” i tam znalazł ten kosmiczny wywód…Powodzenia Panie Piotrze, powodzenia Warto, powodzenia Śremie !!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.